Tygodnik Przasnyski

Poniedziałek, 18 listopada 2019

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika" na: http://eprasa.pl/news/tygodnik-przasnyski. W e-prenumeracie taniej!
fot. Archiwum
fot. Archiwum

Sukces rodzi się w głowie

16.10.2019 09:15:00

Przasnyszanin, Dariusz Nożyński, był pierwszym Polakiem na mecie 41. Maratonu Warszawskiego. Królewski dystans 42 km i 195 m przebiegł w 2 godziny i 24 minuty. Na ulicach stolicy zaczynał swoją przygodę z maratonem w 1999 r. – Wtedy przebiegnięcie tego dystansu zajęło mi 3 godziny 26 minut i dało 160. miejsce. Cieszyłem się, jak dziecko z samego dotarcia do mety. Po 20 latach i kolejnych 14 maratonach, jestem ponad godzinę szybszy – mówi nasz rozmówca. W maju sportowiec wygrał prestiżowy bieg Wings for Life World Run na Florydzie (USA).

 Przyznaje, że największym zagrożeniem dla rozwoju jest stan samozadowolenia i brak nowych dążeń. Jemu jednak nie brakuje motywacji i celów. Podkreśla, że biega amatorsko, dzięki temu ma jeszcze większą frajdę z tego sportu. Nieśmiało próbuje poznać też biegi ultra. 

*Jest pan w stanie policzyć, ile kilometrów w życiu pan przebiegł?
- Kilometry zapisuję dopiero od 2001 roku, obecnie jest to blisko 40 tysięcy kilometrów na zawodach i treningach. Ostatnie lata, odkąd skupiłem się na dystansach maratońskich, średnio rocznie biegam około 4 tysięcy kilometrów, a wcześniej było to średnio ponad 2 tysiące kilometrów. Zapisuję sobie wszystkie dane. Na moim blogu www.szybkiebieganie.pl można znaleźć również pewne ciekawostki związane z wyliczeniami.  
*Kiedy narodziła się ta biegowa pasja?
- Pasja narodziła się już w szkole podstawowej. Uczęszczałem do SP nr 2 w Przasnyszu. Moim nauczycielem wychowania fizycznego był Dariusz Durczyński. Już wtedy lubiłem się męczyć. Chodziłem wtedy na tzw. SKS-y, które bardziej skupiały się na piłce koszykowej, niż bieganiu. Pamiętam jak na jednych zajęciach w ósmej klasie pan Durczyński zaproponował mi spokojny bieg na dystansie ośmiu kilometrów na stadionie. Wtedy myślałem, że to jakiś niewyobrażalny dystans, ale dałem radę. Potem w czasach liceum biegaliśmy trochę z kolegami u profesora Czaplickiego. Po jakimś czasie zacząłem współpracę z panem Lechem Smolińskim. Pamiętam, jak kiedyś biegliśmy z kolegą na treningu do Leszna i z powrotem. W Lesznie zaczepił nas rolnik i zapytał, za co taką karę dostaliśmy (...).
  
*Nie chciał pan związać się ze sportem na poważnie?
Rozmowa z biegaczem w TP

autor: kak

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz

Ostatnie fotoreportażeRSS